sierpień22

"ciocie dobra rada"

dodano: 22 sierpnia 2011 przez emilka170509


Notka jest notką konkursową.
Bierze udział w konkursie Falvit mama
Oj ponarzekam Wam troszkę na rodzinke...wczoraj zbyt kochający
dziadkowie, a dziś kochane przez wszystkich wszechwiedzące ciocie....Nie
ma nic gorszego dla mnie jak pouczanie! Od zawsze byłam przekorna, a
chęć rodziców do tego, aby mnie "nawrócić na dobrą drogę" zawsze
przynosiła skutek odwrotny od zamierzonego.
Od samego rana ktoś mnie poprawia. M krzyczy, że za szybko chodzę, że
podnoszę Emi, że zjadłam na obiad tylko 2 łyżki ryżu....ok jeszcze to zniosę.
Przyzwyczaiłam się i rozumiem, że dba o nas i przez to, to wszystko.
 
Poszliśmy na codzienne zakupy w drodzę spotkaliśmy kuzynke mamy,
która zaczęła mi tłumaczyć czym grozi wychodzenie w taki upał z
domu(krwotoki, przedwczesny poród, a jeszcze trochę i doszłoby do tego
ze urodzę z tego powodu elfa zamiast dziecka). Później kiedy M wybył do
pracy wyszłyśmy z Emi na spacer, a tu jakaś stara baba do tego zupełnie obca się doczepiła, że
Emisia nie ma czapeczki na głowie(dodam, że przeszłyśmy się ok 17 więc
słońca już tak mocnego nie było. Poza tym mojego dziecka żadnymi siłami
nie zmusi, aby coś na głowe założyło więc w tak gorące dni wychodzimy
dopiero późnym popołudniem). Ledwo weszłyśmy do domu do drzwi dzwoni moja siostra. Wypiła kawę i zaczęła tłumaczyć mi jak niezdrowy jest  Kubuś, którego Mała popijała (sama o tym wiem dlatego kupuje go rzadko). Kiedy tylko zamknęłam drzwi za S wybuchłam okropnym płaczem (niestety w ciaży to moja reakcja na wszystko).
 
 
 Wkurzają mnie ludzie, którzy wpiepszają się do nieswoich spraw. Każdy ma swoje życie i chce przejść je na własny sposób. Kiedy Emi była maleńkim niemowlaczkiem każdy wiedział wszystko lepiej niz ja. Powiem, ze początkowo lubiłam posłuchać rad ciociów(myślałam, że mają doświadczenie większe niż ja). Pokazywały jak nosić maleństwo kiedy boli brzuszek, jaki smoczek kupić, jakie pieluszki nie odparzają. Jednak kilka razy się przekonałam, że to nie prawda. Każde dziecko to indywidualna istotka, która lubi coś innego i potrzeba troszkę czasu, aby się nawzajem poznać. Przeczucie mamy jednak nigdy nie zawodzi. Tak samo jest z ciaza. Ja mam własny rozsądek i wiem co mi wolno,  a co nie. Nie zaryzykowałabym zdrowia dziecka i własnego. Organizm bardzo wyraznie wyznacza granice.
 
    Najgorsze dopiero przede mną. W niedzielę zbiera się cała rodzina M na 18-nastce jego najmłodszej siostry. My też jesteśmy zaproszeni i głupio nie pojechać. Nie lubie rodzinnych zjazdów. Zaczną się opowieści o porodach, o tym ile dzieci rodzi się chorych, a ile umiera...o wszystkim o czym ja teraz nie chcę myślec. Nie będe grzecznie słuchać na wstępie z pomocą M muszę zaznaczyć, że takie tematy mi nie leża. jakoś przetrwam. 
 
Zawsze mogę uciec do domu tłumacząc się złym samopoczuciem:)
 
 

 




Dodaj do:


Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy